Komunikacja: Sekciarstwo
Na branżowych blogach rozkwita ostatnio sekciarstwo, nieustane definiowanie, redefiniowanie, formułowanie sektorów branży, w której działamy, dyskusje o samym sobie, które nikogo poza Autorami nie interesują. Klientów w szczególności.
Prawie każdy człowiek nie przepada za zmianami. Prawie nikt nie traktuje ich jako stałego elementu, a nie odstępstwa, mimo, że historia (szczególnie ostatnich 30 lat) pokazuje, że zmiana jest regułą, a nie wyjątkiem. Ja osobiście akceptuję to pod wewnętrzną dyscypliną i przymusem.
Branża komunikacyjna, która kwitła w ostatnich latach, niczym “rynki finansowe” - mentalnie z obecną sytuacją radzi sobie - powiedziałbym - średnio. Dowodem są różne dyskusje na forach i blogach branżowych, do których coraz rzadzej zaglądam.
Dlaczego? Bo znaczna część owej branży zaczęła zajmować się wyłącznie sobą. Nie wiem czy to ze zmęczenia Klientami, czy z braku roboty - ale czytanie wielostronnych rozważań co jest, a co nie jest PR-em, definiowanie, redefiniowanie etc. określonej dziedziny w branży jest (dla mnie) trudne do zniesienia.
Do tego dochodzi jeszcze polska specyfika 30. letnich “weteranów”, co samo w sobie jest zabawne, ale to już inny temat.
Przyczyną tego stanu rzeczy są właśnie zmiany, które zachodzą na rynku, a których rynek reklamowy nie akceptuje. Rynek się ukształtował, podzielił się na dziesiątki specjalności i nagle ten świat zaczyna się walić - a miało być inaczej i zawsze.
Tymczasem w tej branży - podobnie, jak w każdej innej - warunki dyktuje ten kto ma złoto, czyli Klient. Dla wielu to nie do zaakceptowania. Tworzyliśmy specjalistyczną agencje, budowaliśmy kompetencje, inwestowaliśmy w różne magiczne “narządka” (oj w USA to oni potrafią je lepiej wymyślać niż Kirgizi pić wódkę) i co? I nic.
Okazuje się, że większość Klientów interesuje jak skutecznie się komunikować z Klientem i definicje i sektory branży mają tam, gdzie Pan może Pana Majstra pocałować. Dobór tych narzędzi zależy oczywiście od strategii, celów, grupy docelowej - ale to są kategorie, którymi myślą Klienci, a nie co jest, a co nie jest PR oraz czy coś jest a coś nie jest social media.
Czy to jest czas zmian struktury sektora? Chyba tak i jak ktoś chce przeżyć to niech raczej nie przywiązuje się zbytnio do utartych kanonów swojego sektora, bo może skończyć jak drukarze, którzy myśleli, że są w “biznesie drukarskim” a nie wytwarzania dokumentów, i po wejściu komputerów osobistych zbankrutowało ich w USA aż 4000 firm.
Oni też prowadzili podobne dyskusje, “definiowali”, ustanawiali standardy, deprecjonowali formy biznesowe, “który może sobie zrobić każdy”, podważali ich wiarygodność etc. Klienci jednak wybrali inaczej.