O autorze

Robiłem w życiu różne rzeczy: konspirowałem przeciw komunistom, byłem dziennikarzem, managerem, przedsiębiorcą...
Mieszkałem w kilku krajach, najdłużej 7 lat w USA; w 1996 wróciłem do Polski, gdzie również robię sporo różnych rzeczy, m.in. piszę tego bloga...
Poglądy, myśli i myślątka zawarte w tym blogu są tylko i wyłącznie moimi prywatnymi poglądami i w żadnym stopniu nie odzwierciedlają stanowiska firm i instytucji z którymi jestem związany.

Wiadomo, że mimo pewnej wyjątkowości kampanii Kaczyński - Komorowski 2010, ktoś będzie musiał pierwszy wejść na pole minowe. Zrobiła to Platforma - niezbyt udanie.

Każda udana kampania polityczna musi pokazywać głód (czyli wroga) i złoto (czyli marzenie). Kampania Kaczyński - Komorowski 2010 jest trochę wyjątkowa, ale wiadomo było, że ktoś będzie musiał pierwszy wejść na pole minowe. Zrobiła to Platforma - niezbyt udanie.

Tymczasem wojnę nerwów wygrał PIS. Platforma zaś tymczasem straciła stopę. Zobaczymy jaki będzie następny krok.

Od początku wiadomo było, że Platforma musi znaleźć dobre pole polaryzacji i nowy język konfrontacji politycznej. Nie znalazła ani jednego, ani drugiego. Potwierdza to tezę Ireneusza Jabłońskiego, że polscy politycy zawsze prowadzą swoją ostatnią zwycięską kampanię. To co wydarzyło się w ostatnią niedzielę to ciąg dalszy ostatniej kampanii parlamentarnej - zwycięskiej dla PO. Próba odgrzania kotleta, który stracił już przydatność do spożycia.

Mało tego - mam wrażenie, że PO zaczyna podążać drogą Unii Wolności, którą również w dużej mierze zlikwidowali tzw. intelektualiści. Jeżeli stawianie się “ponad”, pouczanie, obrażanie ludzi jest wg. tzw. intelektualistów pomysłem na wygranie wyborów - to radzę prześledzić losy wspomnianej wyżej partii, do której - zdaniem jednego z jej liderów - “naród nie dorósł”. Albo Platforma zdystansuje się od współczesnych neomonarchistów, którzy są ponad i wiedzą lepiej od zwykłych chamów - albo będzie miała kłopoty.

Hipotezy są trzy.

Pierwsza to tzw. “syndrom zatoki świń”, znakomicie opisany przez socjologów, analizujących myślenie osób planujących inwazję na Zatokę Świń, którzy zamknęli się w pokoju konferencyjnym i wzajemnie przyznawali sobie rację, mając w głębokiej pogardzie świat zewnętrzny.

Druga - sytuacja wymknęła się spod kontroli.

O trzeciej już pisałem - PO nie chce tak naprawdę wygrać tych wyborów. Pytanie tylko czy jednak nie przedobrzono w niedzielę.

Platforma w ogóle zaczyna panikować. Na pewno nie wierzą w sondaże. Gdyby wierzyli nie rzucaliby sie jak ryba zlowiona w siec Ochodnik
19. Maj 2010
Platforma w ogóle ma pod górkę. Teraz powódź... Ludzie pewnie oskarza o jej wywolanie Donalda i Bronislawa... Ciezka jest praca Prezydenta, nielatwa jest praca Premiera... Berry1
19. Maj 2010
Moim zdaniem winny bedzie jednak kaczyzm... Mochito
19. Maj 2010
A co oni moga biedni zrobic z tym intelektualistami co sie do nich przyklejaja? Aresztować? Zabronić wyrażać poparcia? Bereza Kartuska? ABS
20. Maj 2010
Przed poprzednimi wyborami potrafili. Wystarczyło, że nie chcieli dać kasiorki na Instytut Sztuki Filmowej... Nie pamietacie jak Wajda i inni publikowali calostronnicowe ogloszenia w gazetach przeciwko nim? I co? Potrafili? Przeszkodziło im? Ja mysle, że raczej oni ich uwiedli. Co poniektórym imponuje fraternizacja z panem rezyserem, dyrygentem czy aktorem. Ochodnik
20. Maj 2010

Dodaj odpowiedź

Autor: Cezary KaźmierczakCezary Kaźmierczak | 18. Maj 2010