O autorze

Robiłem w życiu różne rzeczy: konspirowałem przeciw komunistom, byłem dziennikarzem, managerem, przedsiębiorcą...
Mieszkałem w kilku krajach, najdłużej 7 lat w USA; w 1996 wróciłem do Polski, gdzie również robię sporo różnych rzeczy, m.in. piszę tego bloga...
Poglądy, myśli i myślątka zawarte w tym blogu są tylko i wyłącznie moimi prywatnymi poglądami i w żadnym stopniu nie odzwierciedlają stanowiska firm i instytucji z którymi jestem związany.

Jedyne co można powiedzieć o tej kampanii to, że była nijaka. Żadnej ze stron nie udało się znaleźć trafnego pola polaryzacji, niczego nie udało się znaleźć. Postulat Krzysztofa Kononowicza został spełniony. Nie ma niczego.

Jedyne co można powiedzieć o tej kampanii to, że była nijaka. Żadnej ze stron nie udało się znaleźć trafnego pola polaryzacji, niczego nie udało się znaleźć. Postulat Krzysztofa Kononowicza został spełniony. Nie ma niczego.

W takiej sytuacji wybór będzie miał wymiar transcendentalny, jakby powiedział Wieniedikt Jerofiejew. W całości zadecydują kręte ścieżki ludzkich emocji - tych uświadomionych i nieuświadomionych.

Główni kandydaci zaciekle walczyli, żeby się do siebie jak najbardziej upodobnić, co jest swego rodzaju fenomenem w skali światowej i potwierdza tezę o wyjątkowości mojego narodu wśród narodów świata.

W tej mizerii - z punktu widzenia technologicznego - nagrody otrzymują: Grzegorz Napieralski (kampania bezpośrednia), Janusz Korwin-Mikke (internet) i Jarosław Kaczyński (żelazna konsekwencja). Golden Raspberry Awards (”Złotą malinę”) zdobywa Bronisław Komorowski za fatalną kampanię, która w dodatku może mieć zgubne dalekosiężne konsekwencje dla całej partii,  co bardzo wnikliwie opisał Tomasz Wróblewski  w DGP: http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/komentarze/428287,wroblewski_jezeli_komorowski_przegra_to_nie_z_iv_rp_ale_z_unia_wolnosci.html

Ta fatalna kampania może kosztować Bronisława Komorowskiego prezydenturę, a partię czekają bardzo poważne kłopoty. Głównie dlatego, że PO de facto publicznie wyrzekła się idei, dzięki którym wygrała ostatnie wybory i zaczęła ścigać się z PIS w konkurencji pt. etatyzm.

Jak będzie w niedzielę - tego nikt nie jest w stanie przewidzieć. Można jedynie zdać się na intuicję, bo sondaże w sytuacji takiego rozchwiania nastrojów i braku jakiegokolwiek sporu, mogą być bardzo zawodne. Intuicja zaś podpowiada mi,  że z Bronisławem nie będzie najlepiej.

W sumie co za roznica, ktory wygra.... Moze lepiej, zeby Komorowski i jaja beda i Tusk nie bedzie mial sie juz jak tlumaczyc, ze nic nie robi boro
18. Czerwiec 2010
Już ty sie nie bój... Pod tym wzgledem to mistrzowie swiata sa. Po prostu Bronek przejdze do "opozycji" wobec Tuska i bedzie jak jest. Zero nadziei. Marek Rybicki
18. Czerwiec 2010
Ja tam jestem za tym, zeby byly jaja... Teraz to Bronek na maksa spiety jest, wiec sie pilnuje. Jakby wygral to wyluzuje i wtedy da popis pelnych swoich mozliwosci. BRONEK, BRONEK, BRONEK! Po stokroc Bronek! root21
18. Czerwiec 2010
Nie na miejscu bardzo te komentarze. To w koncu Urzad Prezydenta Rzeczpospolitej jest. Chcecie, zeby przeksztalcic to w kabaret. Nie chodzi mi o to, ze Komorowski zrobi z niego kabaret, bo nie zrobi, ale o to co wam tam pod sufitem sie wymarza... mika stefaniak
18. Czerwiec 2010
Golden Raspberry Awards dla autora blogu. Trafilem tu bo mialo byc o komunikacji i marketingu - patrze a tu o polityce, polityce i polityce bbs
18. Czerwiec 2010
A co za roznica? To ja też już wolę, żeby chociaż jaja były ochodnik
18. Czerwiec 2010
Też za jajami jestem OlaO
19. Czerwiec 2010
Mało ci jeszcze? Marcin321
19. Czerwiec 2010
Od przybytku głowa nie boli. Nie zaszkodzi jak bedzie wiecej. Słusznie pisze Wróblewski, ze notatka na 16 stronie New York Times nie ma znaczenia, dla wizerunku Polski, a autostrady i infrastruktura, owszem. Dlatego uwazam, ze powinien Bronislaw wygrac. Bedzie weselej, bo przeciez nikt przy zdrowych zmyslach nie zaklada, ze jeden czy drugi zrobi cokolwiek dobrego i pozytecznego, poza namietną kontemplacją zyrandola. syrrk
19. Czerwiec 2010
Nie zmienia to faktu, ze jeden moze zrobic wiecej zlego, a drugi mniej... W Polsce od lat wybory to "wybory mniejszego zła". Teraz tez tak jest. Piszecie tutaj, ze Prezydent nic nie moze, zyrandol itd. To nieprawda. Moze nie ma power Prezydenta USA, ale moze wetowac, ma inicjatywe ustawodawcza, jego glos jest slyszalny sie liczy. To nie jest "nic" jak tu czytam. Gonzo
19. Czerwiec 2010
@ Gonzo - szczegolnie mocne jest, ze jego "głos jest słyszalny" :) Smok Wawelski
19. Czerwiec 2010

Dodaj odpowiedź

Autor: Cezary KaźmierczakCezary Kaźmierczak | 17. Czerwiec 2010