O autorze

Robiłem w życiu różne rzeczy: konspirowałem przeciw komunistom, byłem dziennikarzem, managerem, przedsiębiorcą...
Mieszkałem w kilku krajach, najdłużej 7 lat w USA; w 1996 wróciłem do Polski, gdzie również robię sporo różnych rzeczy, m.in. piszę tego bloga...
Poglądy, myśli i myślątka zawarte w tym blogu są tylko i wyłącznie moimi prywatnymi poglądami i w żadnym stopniu nie odzwierciedlają stanowiska firm i instytucji z którymi jestem związany.

Sondaże wyborcze bardzo bolą polityków (szczególnie jak są niekorzystne). Był nawet pomysł (polityków oczywiście), żeby ich zakazać i powołać Państwowy Instytut jakiś tam. Tymczasem powody mijania się sondaży z rzeczywistością są z grubsza dwa: oszczędności i rosnąca liczba odmów udziału w sondażu ankietowanych.

Firmy badawcze regularnie zmagają się z oskarżeniami o fałszowanie wyników sondaży. Przodują oczywiście politycy, którzy mają słabe wyniki. Muszę wystąpić w obronie instytutów - nic takiego na istotną skalę na pewno nie ma miejsce, choć oczywiście nie można wykluczyć, że jakieś incydentalne przypadki manipulacji (raczej poprzez “tendencyjne pytania”) miały w przeszłości miejsce.

Z grubsza są dwie główne przyczyny faktu, iż sondaże nie oddają rzeczywistości wyborczej. Pierwsza to oszczędności zamawiających - najczęściej, krótkie jedno lub dwa pytania. Uniemożliwia to w praktyce selekcję głosujących i niegłosujących. Poglądy tych drugich - z punktu widzenia politycznego - są kompletnie nieistotne. Żeby zrobić badanie uwzględniające tylko głosujących trzeba przeprowadzić, solidny kilkuminutowy screening ankietowanego, za który redakcje nie chcą płacić.

Jednak ogłaszając wyniki sondażu “preferencji wyborczych” Polaków, zbadanej na “ogólnopolskiej próbie” - ani media, ani instytuty nie mijają się z rzeczywistością. Dokładnie tak jest. Brakuje tylko dopisku, że PRAWIE POŁOWA, ankietowanych nie weźmie udziału w żadnych wyborach.

Druga przyczyna - to rosnąca liczba odmów rozmowy z ankieterem. Badań w Polsce jest tak dużo, że ludzie mają dość - w zależności od deklaracji Instytutu 40-60% ankietowanych - odmawia udziału. Dopełnianie kwot przy takim poziomie odmów - ma już znaczący wpływ na pokazywany obraz. Z całą pewnością nie jest tak, że “odmowy” dotyczą wyłącznie jednej opcji politycznej, ale na pewno nie jest również tak, że rozkłady są proporcjonalne.

Co z tym można zrobić? Nic. Nie należy tylko przywiązywać nadmiernej wagi do wyników “prostych” sondaży i nie obwiniać Instytutów o manipulacje, bo na istotną skalę takie praktyki nie mają miejsca.

Czy wiadomo na ile te rzeczy, procentowo, moga falszowac obraz? Boro
27. Maj 2010
Mozna nie przywiazywac wagi do sondazy, oczywiscie... ale wlasnie one ksztaltuja rzeczywistosc! Ludzie patrza na slupki i procenta i znaczna czesc wedlug nich sie orientuje. Na pewno wielu tez podejmuje decyzje na podstawie sondazy, po prostu przylaczajac sie do silniejszego. Nie wiem jaka to skala ale na pewno wystepuje. ochodnik
27. Maj 2010
Pewnie jakas metode optymalizujaca daloby sie wymyslic. Moze juz jest wymyslona. Ale jesli tak jest to na pewno nikt nie rzuci tego holocie na zer tylko bedzie trzymal pod kloszem i wykorzystywal dla siebie. Moze partie maja takie "skorygowane" badania. gk
27. Maj 2010
A komu przeszkadza jak jest? Komu zalezy na tym, zeby ludzie wiedzieli jak jest naprawde? Liczy sie show. Nic wiecej. Nie przesadzala bym tez z politykami - juz sie przyzwyczaili: raz lepiej, raz gorzej; ale się kreci. one1one
27. Maj 2010
Odmowy nie maja takiego wplywu. Agencja tak czy inaczej musi wypelnic kwoty z proby ogolnopolskiej. Co za roznica czy odpowiada Pan Zenek (odmowil) czy Pan Franek (nie odmowil)? Jesli metryczka sie zgadza i kwoty sa wypelnione to sie zgadza. Inna sprawa, ze czasem (jak czesto?) ludzie po prostu klamia... a tego to zadna metodologia nie wychwyci. Moim zdaniem sondaze trafnie oddaja nastroje. A to ze one sa plynne - to juz zupelnie inna sprawa. bucks
27. Maj 2010
Czytajcie ze zrozumieniem "sondaz" to nie to samo co "badanie" - nie ma co sie czepiac. robo2
27. Maj 2010

Dodaj odpowiedź

Autor: Cezary KaźmierczakCezary Kaźmierczak | 27. Maj 2010