O autorze

Robiłem w życiu różne rzeczy: konspirowałem przeciw komunistom, byłem dziennikarzem, managerem, przedsiębiorcą...
Mieszkałem w kilku krajach, najdłużej 7 lat w USA; w 1996 wróciłem do Polski, gdzie również robię sporo różnych rzeczy, m.in. piszę tego bloga...
Poglądy, myśli i myślątka zawarte w tym blogu są tylko i wyłącznie moimi prywatnymi poglądami i w żadnym stopniu nie odzwierciedlają stanowiska firm i instytucji z którymi jestem związany.

Komunikacja: Teraz Facebook

Środowisko reklamowo-marketingowe musi mieć jakiegoś bożka. Pomijając już nieustanie ogłaszane rewolucje metod i narzędzi, ostatnio bożkowie zaczynają być personalizowani. Kilka miesięcy temu miało już nic nie być w komunikacji oprócz Twittera. Dzisiaj ma nic już innego nie być oprócz Facebooka.

Kilka miesięcy temu wyśmiewałem się w tym miejscu z amoku w środowisku na temat Twittera. Sceptycznie oceniając jego perspektywy i właściwie wysyłając po doraźną pomoc medyczną wszystkich tych, którzy ogłosili w zasadzie, że oprócz Twittera nic już nie będzie. Ale nawet ja nie przypuszczałem, że jego gwiazda w Polsce tak szybko przygaśnie. Cisza. Jeszcze nie pogrzeb, ale cisza kompletna. Nikt o Twitterze już nie pisze, a sam Twitter nie zastąpił kina, telewizji i w ogóle wszystkiego. Ludzie nadal też ze sobą rozmawiają, a nie twitują. Niektórzy prawie prognozowali, że będzie inaczej. Nieprawda. Byłem dzisiaj w kawiarni. Rozmawiali, nie twitowali. Widziałem.

No to teraz czas na nowego bożka: Facebook. W Warszawie zaprzyjaźniona skądinąd z nami firma zorganizowała meeting z jednym z szefów Facebooka i widzę, że zaczęło się to samo co parę miesięcy temu z Twitterem. Nic już nie będzie poza Facebookiem. Najlepsza w tej sytuacji jest szklanka zimnej wody i długi spacer.

Oczywiście mam zupełnie inny stosunek do Facebooka niż Twittera, jestem jego aktywnym użytkownikiem. Uważam, że koncept i realizacja jest absolutnie genialna i jest już JEDNYM Z WIELU potężnych mediów i takim pozostanie. Doceniam też wysiłek organizatorów spotkania, jego merytoryczną zawartość i sensowność. Ale na litość boską - jest nadal (i pozostanie) tylko jednym z wielu kanałów komunikacyjnych, który w dodatku do wielu produktów w ogóle się nie nadaje. Wmawiając sobie i Klientom różnego rodzaju rojenia (powszechne teraz - wystarczy poczytać blogi) traci się wiarygodność.

Uprzejmie zatem informuje wyznawców, że tak samo jak jutro nastanie dzień, tak samo będą inne media poza Facebookiem, którego - jak wspominałem - bardzo lubię. A Facebook… będzie jednym z narzędzi pasujących do jednego produktu, a do innego wcale nie. Oczywiście tak długo dopóki jakiś młodzieniec w jakiś garażyku czegoś bardziej smart nie wymyśli.

TEN WPIS NIE POSIADA JESZCZE KOMENTARZY.

Dodaj odpowiedź

Autor: Cezary KaźmierczakCezary Kaźmierczak | 12. Styczeń 2010