O autorze

W latach 80. dzialacz podziemnej opozycji, redaktor i wydawca prasy i wydawnictw drugiego obiegu. Laureat Nagrody im
Po Prostu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. W latach 1989-95 w USA, redaktor w prasie polonijnej oraz manager w agencji
marketingowej. Po powrocie do Polski m.in. dyrektor sprzedazy RMF FM, zalozyciel firmy szkoleniowej Midwest ITSE oraz agencji public relations MMT
Managment, która aktualnie kieruje. Od 2005 roku ekspert ds. mediów i komunikacji i Czlonek Zarzadu Centrum im. Adama Smitha.

Po wybuchu afery hazardowej i rozpadzie “drużyny chłopaków z boiska” premier Donald Tusk znalazł się w trudnej sytuacji. Kandydowanie na Prezydenta groziło trwałą marginalizacją, rezygnacja z kandydowania grozi poważnymi konsekwencjami wizerunkowymi. Premier wybrał to drugie rozwiązanie.

Nad konsekwencjami politycznymi wycofania się Donalda Tuska z wyścigu o fotel Prezydenta - niech rozprawiają politycy i analitycy polityczni. Ja zajmę się kwestiami komunikacyjnymi i wizerunkowymi tej decyzji, zarówno dla Premiera, jak i samej PO.

Bowiem ta racjonalna - z punktu widzenia Donalda Tuska - decyzja, może mieć bardzo poważne konsekwencje wizerunkowe. Przygotowana na tą okoliczność opowieść Premiera o wyborze miejsca gdzie jest realna władza - może być mało przekonywująca dla przeciętnego wyborcy. Po pierwsze - stratedzy PO, zdaje się, przeceniają wiedzę i zainteresowanie przeciętnego Polaka na temat na temat uprawnień konstytucyjnych Premiera i Prezydenta; po drugie - większość Polaków uważa, że najważniejszą osoba w Państwie jest Prezydent. Zatem decyzja Premiera może być całkowicie zrozumiała dla “Polski politycznej” (czyli 10-20% wyborców) i całkowicie niezrozumiała dla “Polski niepolitycznej” (80-90%). Tym bardziej, że w powszechnym odbiorze Premier jednak prowadził już kampanię prezydencką, czy też - jak wolą niektórzy - prowadziły ją media. Nieważne. Percepcja publiczna jest taka, że kampania była.

Komunikacja to wojna na percepcje. Czy story Premiera przebije się do wyborców i osadzi się w ich umysłach? Nie wiem, ale wątpię. Dużo zależy od postawy konkurencji i mediów. Trudno dzisiaj powiedzieć czy opozycja będzie zdolna wytworzyć atrakcyjny i zrozumiały komunikat, który znaczna część wyborców kupi. Nie sposób również przewidzieć co powie “sumienie ludu”, “zbiorowa mądrość” - czyli co na ten temat będzie myślała większość “przeciętnych” Kowalskich. Dzisiaj nikt na te pytania nie odpowie, ale jeśli zostanie to uznane za ucieczkę, uchylenie się, niezdecydowanie - może mieć katastrofalne skutki wizerunkowe i wyborcze.

Jak pokazuje historia - wyborcy nie lubią hamletyzujących przywódców i srogo ich każe. Ross Perot był liderem sondaży wyborczych w wyścigu po fotel Prezydenta USA. Rezygnacja z ubiegania się o ten urząd i późniejszy powrót - nie przywróciły mu miejsca w sondażach - przeciwnie, wypchnęły go do strefy niewybieralnej.

Co będzie? Przekonamy się ASAP. Niewątpliwie jednak PO znalazła się w poważnym kryzysie komunikacyjnym i jeśli uda się jej z niego wybrnąć suchą lub tylko lekko zmoczoną stopą - to będzie miała dużo szczęścia.

TEN WPIS NIE POSIADA JESZCZE KOMENTARZY.

Dodaj odpowiedź

Autor: Cezary KaźmierczakCezary Kaźmierczak | 28. Styczeń 2010