Poza Programem: Dziennik i inni
Zgodnie z przewidywaniami na rynku prasowym trwa burza z piorunami. Są pierwsze ofiary. Wiele osób zastanawia się nad porażką “Dziennika”,
środowiskowo niektórzy ze złośliwą satysfakcją, wymieniają nawet różne nazwiska, które ich zdaniem winne są faktycznego upadku tej gazety.
Owszem, nagła zmiana frontu, próba stworzenia jeszcze bardziej Gazety Wyborczej, miała pewien wpływ, ale tylko na przyspieszenie upadku, a nie była jego głównym powodem.
Prawda jest dość banalna - tytuł pojawił się na rynku w złym czasie i nic tu nic nie mogło zmienić. Walec historii. To tak jakby w latach 90. zakładać fabrykę maszyn do pisania, gdy wszystcy kupowali pecety. Są sytuacje rynkowe, w których nie można nic zrobić. Kropka.
Jesienią ma dojść do połączenia dwóch małych słoni (tj. Dziennika i Prawnej) i wg deklaracji ma z tego powstać duży słoń. Jak uczy historia marketingu niemal nigdy się to nie udaje. Jednak chętnych, żeby próbować nie brakuje. Istnieje jednak opinia, że nie jest to żadne połączenie tylko pozwolenie na wyjście z twarzą Springera z historii z Dziennikiem. Jak jest w rzeczywistości - zobaczymy jesienią.
Ja w ogóle, niestety, nie wierzę, że managerowie prasowi, mogą jeszcze coś na rynku prasowym zdziałać. Ich przywiązanie do papieru jest tak silne jak narkomana do strzykawki, blokady w mózgu zabetonowane na amen, a rozżalenie głębokie, jak morze… Ostatnia afera z ujawnieniem nazwiska bloggerki Kataryny to nie tylko opowieść o stanie duszy tego czy innego redaktora - to przede wszystkim gwałtowny protest przeciwko utracie kontroli nad treścią przez redakcje i koncerny. Niestety, czas w którym pan Iksiński czy Kowalski będzie mówił łaskawie co Polacy mogą przeczytać, a czego nie, bezpowrotnie się skończył. Część redaktorów i managerów odmawia jednak przyjęcia tego do wiadomości. Stąd te pisane jadem notki, że Microsoft zapłacił 240 mln USD za 1,6 % Facebooka i że na pewno przepłacili, a potem jak znani z rozrzutności w biznesie Rosjanie, w dnie kryzysu, płacą 200 mln USD za niecałe 2% wspomnianego Facebooka, no to już nie wiadomo co o tym myśleć…
Jestem pewien, że w Polsce mogą przetrwać jako dochodowy biznes i Gazeta Prawna i Rzeczpospolita i Parkiet (+ Wyborcza i tabloidy), ale pod warunkiem, że pogodzą się intelektualnie i emocjonalnie, że świat się zmienił i to co było, to już nie będzie. Jeśli wybiorą zdecydowany i rozsądny kurs na migrację do internetu (czyli miejsca gdzie jest CZYTELNIK, bo nie o internet chodzi, tylko o niego) mają szanse, bo mimo wszystko, u nas sprawy nie zaszły już tak daleko jak w USA.
Zależy to jednak o szybkich decyzji, bo czekanie, aż wrócą stare dobre czasy, doprowadzi do tego, co obserwujemy w USA - dla większości jest już zdecydowanie za późno.