Polityka: Kaczyński pod wodą?
Zakładając, że obaj kandydaci chcą wygrać - czego nie jestem wcale pewien - w wyniku powodzi, obecnie pod wozem znalazł się Jarosław Kaczyński. Wielka woda bowiem - może nie zmyła, ale rozmyła Smoleńsk…
W ciągu ostatnich dwóch tygodni sytuacja na froncie wyborczym kampanii Kaczyński - Komorowski 2010 uległa dość zasadniczej zmianie. Dwa tygodnie temu Bronisław Komorowski został zmuszony, żeby wyjść na pole minowe i wyszedł w Łazienkach. Z flintą. Uczynił to wyjątkowo niezgrabnie i wrócił z urwaną stopą. Sytuacja zaczynała wyglądać coraz bardziej smutnie - kampanią Komorowskiego i nim samym, rzucało od ściany do ściany, a Platforma wyglądała na całkiem pogubioną.
I właśnie wtedy, gdy zadawało się, że może być już tylko gorzej - przyszło wybawienie: powódź. Wisła rozmyła smoleńską traumę narodową. Jakkolwiek cynicznie to zabrzmi - powódź przykrywa Smoleńsk - nie tylko w mediach, ale też w percepcji i emocjach. Emocje znacznej części zostały wytransferowane z lasu katyńskiego na wały przeciwpowodziowe. Smoleńsk nie ma już wyłączności na współczucie.
I tak kampania Jarosława Kaczyńskiego znalazła się w punkcie, w którym kampania Bronisława Komorowskiego była przed Łazienkami. Teraz on musi wejść na pole minowe. Dwa tygodnie temu wydawało się, że może sobie spokojnie obserwować coraz większe szamotanie się kampanii Komorowskiego i nic nie robić. Teraz musi - albo przegra. Wyzwanie przed którym stoi to oczywiście polaryzacja (znaleźć pole) oraz użycie dla niej właściwego języka. Zadanie identyczne, jakie miała do przepracowania niedawno kampania Komorowskiego i na którym raczej poległa. Czy kampania kandydata PIS sobie z tym poradzi - niebawem zobaczymy.
Teraz Bronisław Komorowski może zacząć sobie “młynek kręcić”.
Czasu zostało bardzo niewiele. Aktualnie saper myli się tylko raz.
ZOBACZ WSZYSTKIE SKOMENTUJ ARTYKUŁ
28 05 2010, 20.07