Komunikacja: Religia Innowacja
Ludzie jednak nie mogą bez sacrum. Jak przestają wierzyć w Boga to zaczynają w inne rzeczy: ekologia, globalne ocieplenie, Unia Europejska, Euro, no i INNOWACYJNOŚĆ. Wszystkie pojęcia to dla wyznawców “oczywista oczywistość” i nawet zadawanie prostych pytań traktowane jest jak bluźnierstwo.
W co trzecim tekście o biznesie natykam się na słowo INNOWACYJNOŚĆ, a ściślej na utyskiwania, że polskie firmy “nie są innowacyjne”. Często te słowo-klucz pojawia się nawet w prywatnych rozmowach. Na pytanie co to znaczy - jego wyznawcy patrzą na pytającego takim wzrokiem, jakby co najmniej bąka w salonie puścił.
Prym wiedzie Unia Europejska, która powinna chyba powinna zmienić nazwę na “Innowacyjna Unia Europejska” lub ewentualnie “Unia Europejska Innowacyjna”. W zasadzie żaden wniosek grantowy nie przejdzie jeśli “nie jest innowacyjny”. Prof. Blikle mówił mi kiedyś, że wytknięto mu brak “innowacyjności” we wniosku dla jego biznesu cukierniczego, który jak wiadomo oparty jest na tradycyjnych recepturach… Powinien chyba np. proszek IXI zacząć dodawać do pączków, wówczas byłoby innowacyjnie…
Gdyby te tysiące dofinansowań “innowacyjnych” projektów UE wyszło choćby w 10%, to już dawno “Strategia Lizbońska” zostałaby zrealizowana, a my Europejczycy, zamiast się zwyczajnie przemieszczać - byśmy się wyłącznie “innowacyjnie” teleportowali.
Słuchałem kiedyś wystąpienia jakiejś bardzo mądrej Pani Profesor, z którego wynikało, że polskie firmy bardzo dobrze radzą sobie po wejściu do UE. Wszystkie cyfry były bardzo miłe dla oka. Generalnie jesteśmy bardzo smart - pomyślałem sobie. Na koniec wystąpienia jednak Pani Profesor uznała, że nie jest tak dobrze, jak wynika to z liczb. Dlaczego? Bo polskie firmy “nie są innowacyjne” (tu już żadnych liczb nie było, tylko coraz bardziej mętna ideologia, a właściwie religia chyba).
Ludzie jednak chyba nie mogą bez sacrum. Jak przestają wierzyć w Boga to zaczynają w inne rzeczy: ekologia, globalne ocieplenie, Unia Europejska, Euro, innowacyjność… Wszystkie pojęcia to dla wyznawców “oczywista oczywistość” i nawet zadawanie prostych pytań traktowane jest jak bluźnierstwo.
Jak polscy przedsiębiorcy zachowują się skrzętnie i racjonalnie - czyli nie mając wielkich kapitałów, konkurują na zachodnich rynkach swoimi MOCNYMI STRONAMI, a więc na ogół ceną i elastycznością - to źle. Niech ich firmy przegrywają, bankrutują, mają straty tylko niech będą INNOWACYJNE. IN-NO-WA-CY-JNE. I.N.N.O.W.A.C.Y.J.N.E.
Wówczas elita będzie zadowolona. Ponadto gdyby te wszystkie firmy “innowacyjność” przygięła do ziemi, mogły by one stać się tłustymi Klientami systemu politycznego.
Kwestię, co się stanie na tym padole łez, jak wszystko będzie “innowacyjne”, przez co automatycznie przestanie być “innowacyjne”, litościwie pomijam.
ZOBACZ WSZYSTKIE SKOMENTUJ ARTYKUŁ
19 05 2010, 18.47