Poza Programem: Oscar nie chroni przed sądem (w USA)
Adresy pod adresem amerykańskiego rządu w sprawie Romana Polańskiego formułowane przez europejskich twórców dobitnie wskazują, że nie rozumieją oni otaczającej ich rzeczywistości. Rząd amerykański w sprawie Polańskiego nic nie może.
Nie wiem czy Roman Polański jest winny czy nie, ale dyskusje na ten temat budzą rozbawienie, wśród osób znających - choćby elementarnie - realia panujące w USA. Listy artystów, apele to Prezydenta, żeby coś zrobił, Sarkozy ma się włączyć… Sikorski Radosław… Otóż, czy się komuś to podoba czy nie, żaden z tych Panów nic w tej sprawie nie będzie mógł zrobić. Nawet idol europejskiej lewicy, Barack Obama - szybciej uderzy zbrojnie na Kanadę niż rozpocznie naciski na sędziego z Kalifornii.
Bowiem dla amerykańskich sądów nie ma specjalnie znaczenia czy podejrzany “wielkim poetą jest” czy “prostym robotnikiem, gdzie aż czarno od kurzu i mioteł”. Przekonał się o tym pewien francuski gwiazdor, który uważał, że jako gwiazdorowi mu “więcej wolno” i zaczął sobie palić na pokładzie samolotu (aresztowanie, wyrok, protesty “wybitnych” francuskich intelektualistów przeciwko barbarzyństwu amerykańskiemu, przecież “wielkim gwiazdorem jest”). Przekonał się również Tony Blair, który w rządowym amerykańskim samolocie postanowił sobie uciąć pogawędkę z królową przez komórkę, na uwagę pilota, żeby przestał, odpowiedział: “Człowieku! Rozmawiam z K -R-Ó-L-O-W-Ą!!! z K -R-Ó-L-O-W-Ą!!!”. - Nie interesuje mnie z kim rozmawiasz - odpowiedział Pilot. - Ty masz swoją robotę, ja swoją. Albo to wyłączysz, albo zatrzymuje samolot i Cię wysadzę. Wściekły Blair się posłuchał.
Podobnie będzie z Polańskim; taryfy ulgowej nie będzie, z tego tytułu, że jest znanym reżyserem filmowym. Miał pecha. W Europie pewnie w ogóle nie byłoby żadnego problemu - wystarczyłby telefon tego czy innego ministra, albo premiera i byłoby po sprawie… W USA tak niestety nie jest. Zresztą jedną z gorszych dla niego rzeczy w całej tej historii jest fakt, że uciekł z USA. Sędziowie amerykańscy traktują to jako obrazę sądu i mają bardzo surowe podejście do tego typu zachowań.
Żeby było jasne - mimo, że nie jestem jakimś szczególnym fanem jego twórczości - nie życzę mu, żeby go zamknęli na kilkanaście lat do więzienia, co niestety może się zdarzyć, gdyż ciąży na nim zarzut użycia przemocy, a polityka karna większości stanów streszcza się w prostych słowach: “przestępstwo z użyciem przemocy - więzienie; przestępstwa bez użycia przemocy (tzw. białe kołnierzyki) - pieniądze, ile ma”.
SKOMENTUJ ARTYKUŁ