Staram się staranie unikać słuchania/czytania o tzw. ustawie o mediach “publicznych”. Martwi mnie, że nawet ludzie o zbliżonych poglądach lansują jakieś księżycowe projekty w rodzaju “Funduszu Misji Publicznej” etc., z naiwną wiarą, że ów fundusz uda się wyjąć spod politycznej kurateli, a samą TVP naprawić.
Jak rozsądni ludzie mogą snuć plany naprawy czegoś co nie dało się naprawić przez 20 lat? Nie wiem. Czy w swoim życiu lub pracy byliby równie konsekwentni, żeby przez 20 lat coś “naprawiać”? Raczej wątpię. Dlaczego zdrowy rozsądek w życiu prywatnym lub zawodowym działa, a w sprawie mediów ” publicznych - nie. Nie wiem.
Jedynym rozwiązaniem problemu TVP jest jego jak naszybsza prywatyzacja w drodze aukcji. Wszystkie inne skończą się tak samo jak poprzednie: “chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zwykle”. Podstawowa analiza systemowa Portera, wskazuje, że ilość wzajemnie oddziaływujących na siebie sił, sprężeń zwrotnych, jest tak olbrzymia, że trwały paraliż, “tyrania status quo” jest wpisana w funkcjonowanie tejże instytucji.
Rola Państwa w mediach powinna się ograniczyć do prowadzenia rejestru częstotliwości, które powinny być traktowane jak “nieruchomości” i tak też sprzedawane. Jeśli Wybitni Konstytucjonaliści uznali, że “Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji” jest tak niezbędna, że trzeba ją wpisać do Konstytucji, to niech się prowadzeniem takiego rejestru zajmie.
Częstotliwości jak nieruchomości likwiduje też problem wszelkiego rodzaju koncesji. Po wygaśnięciu dotychczas przyznanych - dana częstotliwość powinna być sprzedana na aukcji.
Wtedy będziemy mieli zdrowe media. I wcześniej niż później pojawi się za prywatne pieniądze, kanał, który będzie dostarczał ambitne treści, to co teraz nazywa się szumnie “misją publiczną” - tak jak w USA telewizja PBS.
Oczywiście nie jestem na tyle naiwny, żeby wierzyć, że różne grupy interesu i ich polityczni sponsorzy dopuszczą do takiego rozwiązania. Przepustki do Mennicy Państwowej, licencje na zarabianie pieniędzy, które wydaje Wybrańcom rząd, to konfitury, których smaku nie sposób zapomnieć i które będą bronione, jak niepodległość. I będą obronione. Nawet mikroskopijna mniejszość (właściciele koncesji) wygra z przytłaczającą większością (reszta narodu bez koncesji), bo są zdeterminowani, zorganizowani i mają pieniądze. Tą tyranię zorganizowanych mniejszości dobrze opisał Milton Friedman pytając, jak zmobilizować amerykańskiego podatnika do walki o kilkanaście centów miesięcznie w konkretnej sprawie? Cóż z tego, że takich spraw jest kilkaset czy kilka tysięcy? Natomiast beneficjentów tych “kilkunastu centów” od obywatela do niczego mobilizować nie trzeba, bo u nich te “kilkanaście centów” zamienia się w grube miliony.
Tym ciekawiej wygląda działalność w TVP, Piotra Farfała. Nie wiem dlaczego (może kryzys i finanse) ale wygląda na to, że jest to pierwszy człowiek na tym stanowisku, który próbuje nadać tej instytucji przynajmniej pozory racjonalności. Choćby poprzez redukcję zatrudnienia - TVP do tego samego zatrudnia 10 razy więcej ludzi niż telewizje prywatne. W sierpniu mają ruszyć grupowe zwolnienia w TVP. Założę się, że liczba ataków na “faszytowską” przeszłość Prezesa, wzrośnie przynajmniej kilkakrotnie a w knajpach wokół Placu Trzech Krzyży zagotuje się na dobre. Wygląda na to, że tzw. Warszawka ogłosi Powstanie… oczywiście w obronie “misji publicznej”, która musi być koniecznie realizowana (a) przez nich (b) za pieniądze podatnika (bo prywatny może się czepiać i zadawać durne pytania nie rozumiejąc “misji publicznej” i “sztuki”).
SKOMENTUJ ARTYKUŁ