Poza Programem: O memach
Przed laty otrzymałem od autora, Mariusza Biedrzyckiego, wówczas początkującego pracownika branży komunikacyjnej, jego książkę pt. “Genetyka kultury”.
Biedrzycki rozpatrywał memy z punktu - powiedzielibyśmy - medycznego. Traktował myślątko, przesąd, pogląd, opinię etc jak swego rodzaju wirus, który gdy się wylęgnie zaczyna się rozprzestrzeniać wśród ludzi i generalnie zapanowanie nad tym jest niemożliwe.Wówczas książka wydała mi się ciekawa - dzisiaj widzę wręcz jej profetyzm. Internet nieźle wspomaga epidemie.
Codziennie jestem atakowany pojedyńczymi memami lub ich szczepami: Euro 2012, autostrady, “bezpłatna” służba zdrowia, waluta Euro, badania w internecie są niewiarygodne, czy gdzieś to było już sprawdzone na świecie, firma “międzynarodowa” lepiej cię obsłuży, polska wieś jest biedna, Polska jest krajem niebezpiecznym, gdyby nie przymus szkolny dzieci nie chodziłyby do szkoły etc., etc.
Memy tak głęboko zagnieżdzają się w mózgach i tak szybko przenoszą z człowieka na człowieka, że natychmiast uzyskują status prawdy objawionej, oczywistości, z którą nie wypada nawet dyskutować poprzez niewinne pytania, status niepokalanego poczęcia…
Czy cokolwiek można z tym zrobić (wykluczając działania o charakterze czysto medycznym)? Nie.
Tak. Można produkować kontr-meny. Bardziej sexy.
SKOMENTUJ ARTYKUŁ