Poza Programem: Declan Ganley
Nie należę ani do sympatyków, ani do przeciwników Declana Ganleya, irlandzkiego milionera, który de facto zablokował - co najmniej narazie - przyjęcie konstytucji europejskiej, nazwanej dla zmyłki “traktatem reformującym”.
Kompletnie zaś nie rozumiem zamieszania w związku z wywiadem jakiego Ganley udzielił telewizji i prób linczowania z tego tytułu jej prezesa. Czy Ganley jest jakimś terrorystą? Czy [...]
Nie należę ani do sympatyków, ani do przeciwników Declana Ganleya, irlandzkiego milionera, który de facto zablokował - co najmniej narazie - przyjęcie konstytucji europejskiej, nazwanej dla zmyłki “traktatem reformującym”.
Kompletnie zaś nie rozumiem zamieszania w związku z wywiadem jakiego Ganley udzielił telewizji i prób linczowania z tego tytułu jej prezesa. Czy Ganley jest jakimś terrorystą? Czy prowadzi nielegalne działania? Czy pod groźbą zabicia i spalenia domu zmusił Irlandczyków, żeby głosowali przeciw? Słowem: czy Ganley nie ma prawa publicznie się w Polsce wypowiadać?
W moim przekonaniu wystąpienia przeciw temu, żeby Ganley mógł się wypowiadać w Polsce, to w istocie działania przeciw wolności słowa i próba wprowadzania cenzury. Wszyscy, którzy w tym uczestniczą powinni wziąć pod uwagę, że ich poglądy niebawem też dla kogoś mogą się wydać niecenzuralne i też mogą stać się obiektami różnych medialnych linczów i nagonek. Kto wie może za kilka lat euroentuzjazm okaże się wsteczny, nienowoczesny i godny napiętnowania.
Niestety, czy się to komuś podoba czy nie, wolność słowa, to również mówienie rzeczy, które nas oburzają, irytują czy wręcz idiotyzmów. I wystarczy jednej osobie zamknąć usta, a potem będą kolejne, do czasu aż uda się przy pomocy pałki wypracowac jeden, jedynie słuszny “pogląd”.
SKOMENTUJ ARTYKUŁ